kiedy wydaje się, że coś ci się wydaje, to z reguły się nie wydaje. tak mi się wydaje
(się wydało)
podróże małe i te naj(od)ważniejsze. codzienne, w nieznane i te wgłąb. lokalne, globalne i telepatyczne też. relacje. na żywo, między nami, między miastami. lubię pociągami. najczęściej: to skomplikowane.
Nigdy nie byłam tak bliska śmierci jak wtedy, dając Tobie życie
Kiedy nie liczyło się nic poza ostatnim obrazem pod powiekami, nagiego, bezbronnego ciałka z innej galaktyki
Chwytając się Twoich narodzin utrzymałam się po właściwej stronie
I tak podczas długich godzin nocy, obdarowałyśmy się wzajemnie
Czasem nie tylko metaforycznie - gdy rodzi się dziecko, rodzi się matka
A człowiek, najprzyziemniej w świecie - po prostu nie umiera
pośród wizji kolorów i ukojenia zapomniałam, że nutą zapachową zmian jest niepokój. nie taki, którego mogłam się spodziewać. globalny. oraz - najgłębszy, rdzenno-rodzinno-korzenny homesick.
wspinać mozolnie
słuchać pokornie
i będą dwoje jednym ciałem, tajemnica to wielka. niezrozumialna, komórkowo odczuwa(l)na
growing
wieloma pociągami przewoziłam różne ładunki myśli. najwyraźniej miałam spóźnić się na poprzedni o 4 minuty, by to właśnie dzielny Ślązak udźwignął niecodzienny bagaż emocjonalny, zatrzymując się co długie i upalne 12 minut na wentylację ciężkiej, stalowej głowy.
pośród 365 kart w talii wylosowałam właśnie tę. jeśli to nie jest mrugnięcie okiem, to ja już nie wiem. i wcale nie chcę. pierwsza klasa
dobrze