kiedy wydaje się, że coś ci się wydaje, to z reguły się nie wydaje. tak mi się wydaje 

(się wydało)

Nigdy nie byłam tak bliska śmierci jak wtedy, dając Tobie życie 

Kiedy nie liczyło się nic poza ostatnim obrazem pod powiekami, nagiego, bezbronnego ciałka z innej galaktyki

Chwytając się Twoich narodzin utrzymałam się po właściwej stronie

I tak podczas długich godzin nocy, obdarowałyśmy się wzajemnie 



Czasem nie tylko metaforycznie - gdy rodzi się dziecko, rodzi się matka

A człowiek, najprzyziemniej w świecie - po prostu nie umiera

skończyły mi się słowa 

myśli tracą zasięg

modlitwy rozbrzmiewają ciszą

sny nie mają wglądu, a rozmowy odwagi


to, co z  n a t u r y  jest niezwykłe, przekroczyło niemożliwość

a jedyną drogą oswajania dla ograniczonego umysłu jest uzwyczajnianie

tej przedziwnej niepojętości

dni wypełnione przedszkolnym oczekiwaniem aż wywołają twe imię, bo przecież mama nauczyła cię już łączyć kropki spomiędzy cyferek na tarczy rozwleczonego zegara

25.08

pośród wizji kolorów i ukojenia zapomniałam, że nutą zapachową zmian jest niepokój. nie taki, którego mogłam się spodziewać. globalny. oraz - najgłębszy, rdzenno-rodzinno-korzenny homesick. 

wspinać mozolnie

słuchać pokornie


i będą dwoje jednym ciałem, tajemnica to wielka. niezrozumialna, komórkowo odczuwa(l)na


growing

=+

wieloma pociągami przewoziłam różne ładunki myśli. najwyraźniej miałam spóźnić się na poprzedni o 4 minuty, by to właśnie dzielny Ślązak udźwignął niecodzienny bagaż emocjonalny, zatrzymując się co długie i upalne 12 minut na wentylację ciężkiej, stalowej głowy.

pośród 365 kart w talii wylosowałam właśnie tę. jeśli to nie jest mrugnięcie okiem, to ja już nie wiem. i wcale nie chcę. pierwsza klasa 


dobrze